Terry Goodkind jednak kontynuuje cykl "Miecz Prawdy", który podobnież miał się skończyć na tomie 11, "Spowiedniczce". Akcja The Omen Machine dzieje się zaraz po zakończeniu "Spowiedniczki" i opowiada o dalszych losach Richarda i Kahlan.
"Przypadek doprowadza do odkrycia tajemniczej machiny, która od tysiącleci spoczywała głęboko ukryta w podziemiach. Przebudzone urządzenie zaczyna ujawniać serię niepokojących, choć mało istotnych przepowiedni. Okazują się one być jednak zadziwiająco dokładne, co potęguje złowróżbny charakter machiny. Zedd zastanawia się jak zniszczyć złowieszcze urządzenie, lecz machina przepowiada katastrofę, która dotknie Richarda i Kahlan, a temu wydarzeniu nikt nie jest w stanie zapobiec. Kiedy kataklizm jest tuż-tuż, okazuje się, że machina jest w stanie zapobiec przepowiedni... lecz żąda straszliwej ceny."
Niech bogowie mają nas w swojej opiece.
Przewidywana data wydania: pierwsza połowa 2011 roku.
Dhuaine, 2010-08-11 20:46:46
skomentuj (0)
Patrzcie państwo, to jeszcze żyje. Aż strach patrzeć na tego dinozaura z zamierzchłej przeszłości, gdy monitory miały rozdzielczość 800x600, ludzie mieli lepszy wzrok, a ja nie słyszałam jeszcze o czymś tak mglistym, jak użyteczność stron internetowych.
Z jednej strony ciekawi mnie, ile jeszcze przetrwałaby ta żywa skamielina, a z drugiej oczy mi wypływają, jak tylko na to spojrzę.
Czy są jakiekolwiek tematy, na które mogłabym tu pisać? Fotki jednak nie wypaliły - koniec końców mam pięć i nie zanosi się na to, by się cudownie rozmnożyły. Opinie o książkach można poznać gdzie indziej (tyle że po angielsku).
...
... (tak, literatura fantasy to jedyny temat, na który mogę rozmawiać. Plus sztampa w fanfikach.)
I tak, to następna notka z serii "byle nie skasowali". :D
Dhuaine, 2010-07-16 18:41:42
skomentuj (0)
Zdaje mi się, że wiem, co zrobić z tym blogiem. Od kiedy mam aparat w komórce (tak - jestem dinozaurem i dopiero kilka miesięcy temu zmieniłam na model, który już ma aparat), zgromadziłam kilka fotek, którymi warto byłoby się podzielić. Tak na odepchanie polskiego bloga, bo nadal produkuję się po angielsku na livejournalu; awaryjna metoda na notkę, jak niesławne meme ljowe. Kłopot w tym, że potrzebuję nowego szablonu, bo ten to jakiś relikt rozdzielczości 800x600, niech spoczywa w pokoju.
Dhuaine, 2009-09-16 18:10:45
skomentuj (2)
(Skąd te reklamy?)
Gołębie przeniosły się na balkon sąsiadów. Mają teraz gniazdo na balkonie zaraz nad moim, choć dalej okazyjnie rzucą mi jakiś patyk. Nie zrobiło się bynajmniej ciszej (w aptece już wiedzą na sam mój widok, jakie zatyczki mi podawać...), ale jest czyściej. Od czasu do czasu przylecą i usiądą, zmory jedne.
Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło: nie potrafię pisać lewą ręką, ledwo zapinam nią guzik, ale z pistoletu na wodę strzelam szybko i celnie.
Dhuaine, 2009-07-25 14:39:04
skomentuj (2)
Czy kierować się przy wyborze partnera własną oceną?
Na tym świecie na większość pytań nie da się odpowiedzieć po prostu tak lub nie.
1. Moja ciocia kierowała się przy wyborze partnera tylko i wyłącznie własną oceną; ba, zignorowała rady bliskich, przyjaciółek itd itp. Rodzinie (matce i siostrze) partner nie spodobał się od pierwszego wejrzenia - bo jak tu lubić faceta, który na prawie-rodzinnym obiedzie nie kryje tego, że jest mizoginem, ksenofobem religijnym i rasistą, co bezpośrednio godzi w naszą gromadkę? Ciotka w szczególności nie jest osobą szczególnie inteligentną: jaka kobieta tuliłaby się do faceta i chichotała, gdy ów facet opowiada chamskie i poniżające dowcipy o kobietach, a jej rodzina siedzi dookoła z kwaśnymi minami?
Dość powiedzieć, że rozwód jest w toku i wszyscy siedzą po uszy w bagnie, którego dałoby się uniknąć, gdyby tylko ciotka otworzyła uszy na ocenę bliskich.
2. Moja matka lubiła kandydata na mojego chłopaka bardziej ode mnie. Ileż ja miałam z tym problemów! Cały czas pytania: kiedy się spotkasz, jak ci idzie, przytul się do niego, itd. Niedobrze mi się od tego robiło. Na nic było moje argumentowanie, że znam go lepiej od niej i nie, nie wyobrażam sobie chodzenia z nim. Koniec końców wyszło szydło z worka i mamuśka przejrzała na oczy - od tamtej pory dała spokój... i zaczęła się dopytywać o innych kandydatów.
Wniosek? Nie zdawać się całkowicie i bezkrytycznie na ocenę jednej grupy czy osoby, i to nie tylko przy wyborze partnera. Przy każdej decyzji lepiej znać za i przeciw każdej ze stron.
(Po co to napisałam? Bo mam dość ciotki siedzącej nam na głowie, a ta debata akurat była na stronie głównej.)
Dhuaine, 2009-03-22 17:58:38
skomentuj (1)
Wiele osób z pewnością jest świadomych, iż okolice mojego bloku są nawiedzane przez gołębie, które zjadły jeden okruch zmodyfikowanego genetycznie żarcia za dużo. Dla przypomnienia, owe gołębie:
- uodporniają się na hałas w ciągu 48 godzin
- uodporniają się na krzyk i machanie rękami w ciągu tygodnia
- uodporniają się na machanie kijem w ciągu 10 dni
- wysiadują jaja sparzone wrzątkiem i oblane octem, Domestosem i innymi żrącymi wywarami.
(Wyobrażacie sobie, co by się stało, gdyby z takiego jaja wykluł się gołąb 2.0.?)
Problem gołębi rozwiązały w 80% siatki zawieszone na balkonie - na tyle luźno, że gołąb nie może na nich wygodnie usiąść. Krzykami i kijem udało mi się przekonać latające monstra, iż przepchanie się między sznurem do środka ma jedną wadę, mianowicie trudniej uciec bez guza.
Jakież więc było dziś moje zdziwienie, gdy usłyszałam szaleńcze furkotanie piórami w kuchni. Wyglądam przez otwarte okno, a tam w sznurach siedzi gołąb... z patriotycznie biało-czerwoną torebką foliową przyczepioną do ogona. Zdębiałam na dobre pięć sekund, w trakcie których ów dziw natury zdołał odpalić i wzbić się w przestworza, holując za sobą ten nadzwyczajny transparent i zostawiając ślady palonych... piór na parapecie.
Myślicie, że kibicował naszym w Pekinie?
Dhuaine, 2008-08-30 20:06:29
skomentuj (1)
Dziś moje okno zostało staranowane przez zmutowaną osę.
Dana osa była dwa razy większa niż normalnie. Latała przez kilka minut dookoła framugi, aż w końcu przecisnęła się przez szparę, wypchnęła chusteczki higieniczne, którymi owa szpara była zatkana od środka (!!!) i dostała patką. Patka zdołała ją znokautować na minutę czy dwie. W tym czasie zadzwoniłam po wsparcie, które to przybyło w osobie nieocenionego Haxy'ego. Niestety, w ciągu tej półgodziny, którą spędziłam zabarykadowana w kuchni, osa zdołała się znaleźć własne schronienie. Mimo czatowania z patką przy każdej możliwej szparze, owa potworna abominacja natury nie wylazła, ba, nie zabuczała nawet. Minęło już 14 godzin, a osa dalej nie okazała żadnych śladów życia.
... może nawet pójdę spać...
Naprawdę mnie denerwuje, że tego okna nie da się zamknąć do końca. Jedyna metoda to zalepienie pianką, ale już widzę, co powie na to zarząd akademika. A swoją drogą, monstra nie powinny pchać się do środka, jeśli okno jest zamknięte. Nie? Jak zamknięte, to znaczy "wstęp wzbroniony", do diaska, a nie "wysadzić chusteczki z dyńki".
Dhuaine, 2008-05-22 04:30:55
skomentuj (2)
Jestem tak leniwa, że sama już nie wiem, co ja tu robię.
A może mam po prostu zły dzień.
Przespałam 17 godzin.
Jak nic to przez to angielskie żarcie i kuchnie oznaczone wielkim żółtym logo "Biohazard".
Dhuaine, 2008-02-24 22:58:33
skomentuj (1)
ARCHIWUM
---------------------------------
2009:
I
II
III
2008:
I
II
III
IV
V
VI
VII
VIII
IX
X
XI
XII
2007:
I
II
III
IV
V
VI
VII
VIII
IX
X
XI
XII
2006:
I
II
III
IV
V
VI
VII
VIII
IX
X
XI
XII
2005:
I
II
III
IV
V
VI
VII
VIII
IX
X
XI
XII
2004:
I
II
III
IV
V
VI
VII
VIII
IX
X
XI
XII
2003:
IX
X
XI
XII
PANI DHUAINE
---------------------------------
:. Ogólne fakty
:. Disclaimer blogowy
:. Dhuaine na chwilę
obecn±
:. Alfabet
:. Małe wskazówki
ZNAJOMI I PRZYJACIELE
----------------------------------
...więcej, ciekawiej, obszerniej. Tutaj.
SZPARGAŁY I ŚMIECI
----------------------------------
:. Fantastic Fiction
:. Westeros
:. Raistland
:. Loreydine Yil
... więcej. Oświecające opisy gratis.
GRAFIKA
-----------------------------------
:. Obecny szablon
:. Poprzednie wystroje
Kar-Rinhray c.
2003-2009 DvK.
Hosted by blog.pl.